Humor zza konruaru
Humor organistowski... Kilka przykładów (autentycznych) z życia organistowskiego.
Po pewnej sprzeczce kolegi z szefem:
M: Proboszcz zadzwonil po mszy? Widziałeś sie z nim?
Kol: A widziałeś go wieczorem z podbitym okiem?
M: Nie
Kol: No, to już znasz odpowiedź :)
Po pewnej sprzeczce kolegi z szefem:
M: Proboszcz zadzwonil po mszy? Widziałeś sie z nim?
Kol: A widziałeś go wieczorem z podbitym okiem?
M: Nie
Kol: No, to już znasz odpowiedź :)
Rozmowa n/t wykonania piosenki "Rozpięty na ramionach" na Mszy.
Organista: ale tego nie można, ponieważ [100 argumentów, od MS, przez OWMR, a skończywszy na moim widzimisie, dotyczącej tego "uśmiechu przyjaznego"]
Ksiądz: ale ludziom się to podoba, ponieważ jest to tekst religijny i muzyka ładna, dlatego będzie grane
Organista: OK, w takim razie proszę nie mieć do mnie pretensji, gdy wykonam Psalm 137
Ksiądz: Przecież to jest tekst psalmu, więc jak najbardziej!
Organista: w wykonaniu Boney-M również?
Ksiądz: o czym Pan znowu mówi?
Organista: o piosence "By the River of Babilon"
Ksiądz: Ale to piosenka rozrywkowa :!:
Organista: Ale posiada takie same warunki jak Jaskółka. Jest to tekst nie tylko religijny, ale co więcej zapożyczony z Księgi Psalmów. No i melodia, była przecież hitem.
Ksiądz: nie możemy przesadzać.
Organista: To ja już nic nie pojmuję.
Rozmowa z księdzem (n/t saksofonu na ślubie):
X: A gdzie jest napisane, że tego nie można użyć?
O: W Musicam Sacram, grubości Janko Muzykanta. Polecam, fajnie się to czyta.
X: Pan mi się nie wymądrza, że zna Pan przepisy
O: Szkoda, że tylko ja.
X: A gdzie jest napisane, że tego nie można użyć?
O: W Musicam Sacram, grubości Janko Muzykanta. Polecam, fajnie się to czyta.
X: Pan mi się nie wymądrza, że zna Pan przepisy
O: Szkoda, że tylko ja.


